A więc, napiszę teraz coś o tych mniej znanych teoriach.
A więc,(chciałem zaznaczyć, że czytałem to dość dawno, i nie do końca pamiętam) w roku 2012 ma się zbliżyć do nas planeta Nibiru, i jej mieszkańcy mają nas uratować. Tzn napaćkać nam w dna, tak abyśmy mogli przeżyć. Owszem, głupie to.
Mimo że nie odnosi się to dokładnie do końca świata, ale powiem o tym. Jakiś szaman z Kanady powiedział, że jakoby słynny tekst z "Dziadów" Mickiewicza, "A imię jego czterdzieści i cztery", ma odnosić się do 44 prezydenta USA(Bush jest 43), i ma mieć on Polskie korzenie. Ma przeprowadzić nas przez zmiany duchowe, etc. Ahh, oczywiście ta Ameryka...
Z dnia na dzień powstają nowe teorie, a czy będziemy w nie wierzyć, zależy tylko od nas... Prawdę mówiąc, chyba każdy z nas czuje że następują, jakieś wielkie zmiany... Czy będzie coś 12.12.2012? Może tak, może nie. Ale w najbliższym czasie, na pewno coś się wydarzy.
Serdrecznie pozdrawiam i zapraszam do odwiedzania i komentowania. :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
uahahah ja tam sie nigdy głębiej nie zastanawiałam jaki będzie koniec świata;x będzie to będzie xD a jak nie będzie to też dobrze xD muahah ale interesujące to co piszesz;D ;*
Prześlij komentarz